2 tygodnie temu zaczęły się u mnie problemy z oczami. Na początku myślałem, że to z przemęczenia, że za długo siedzę przed kompem, niewyspanie itp. Po kilku dniach wybrałem się do okulisty bo to “zmęczenie” trwa już troszkę za długo. W trakcie wizyty okazało się, że ze wzrokiem nie jest tak źle i da się go całkowicie skorygować, jak to powiedziała Pani doktor można z niego wycisnąć pełne widzenie. Potem nastąpiło badanie dna oka, wkroplenie czegoś na rozszerzenie źrenić i ciach zagląda mi w oczy, po czym stwierdza:
- Czy Pan pali?
- Tak palę, a co to widać w oczach?
- Podejrzewam u Pana, a w zasadzie jestem prawie pewna, że ma Pan Retinopatię Surowiczą ,ale żebym była w 100% pewna w jakim rozmiarze Pan to ma trzeba zrobić angiografię fluoresceniową.
Mają mi wpuścić do żyły kontrast i robić mnóstwo zdjęć oka i patrzeć gdzie i w na jakim rozmiarze dociera ten kontrast wtedy będzie można powiedzieć w jakim stadium to jest.
Następnego dnia zabrałem się za poszukiwanie kliniki, która zrobi takie badanie i okazało się, że jest ich niewiele w Łodzi a na dodatek w jednej z nich zepsuła się aparatura do tych zabiegów. Badanie kosztuje w zależności od kliniki 150-200 zł. Badanie mam ustawione na 9 sierpnia. Zobaczymy co to będzie dalej… Jak na razie jestem troszkę przestraszony tym ale o tym kiedy indziej…